poniedziałek, 22 października 2007

Poooszłooo ...


Krew by mnie zalała. Nagła. Bez żadnego przejaskrawienia i zbędnych ochów i achów. Ale "jakoś poszło, ośle, jakoś poszło".
Patrzyłem na listy kandydatów i w sumie nie mam nic ani do K.M. Ujazdowskiego, ani do D. Jackiewicza. Lokomotywy list PiS'u. Nie da się ukryć, że tak właśnie jest. Wrocław powoli pisze już karty historii, której Oni także są stronami. Lepszymi lub gorszymi, ale w moim mniemaniu nie najczarniejszymi.
Jakoś sobie poradzili. Może Ujazdowski przejmie wodze (lejce? cugle?)? Konserwatywny jest, wykształcony, kulturalny i (co najważniejsze) na pewno będzie się można z nim szybciej dogadać, niż z Sami Wiecie Kim.
A póki co, taka zależność to także powód mojego krzyżyka przy nazwisku byłego wiceprezydenta Wrocławia, któremu bliskie były sprawy społeczne i przed którym było mi tak wstyd, że w Radiu były schody prowadzące do studia, kiedy On walczył z tymi cholernymi schodami "Wrocławiem bez barier", a teraz trafia mnie szlag, kiedy widzę Go w ostatniej ławie sejmowej...
Powracając do myśli przewodniej - szkoda, że głosujemy na partie, a nie na ludzi. Właśnie (między innymi) dlatego trzymam kciuki za POmysł Jednomandatowych Okręgów Wyborczych.
Może następnym razem, ośle, może następnym razem...

czwartek, 20 września 2007

Taaki mecz...


Ehhh... aż żal duszę ściska, że takich meczy nie można oglądać za każdym razem. I może mój kolega ma rację mówiąc, że pierwsza połowa - taka sobie... nie wiem... może się nie do końca zgodzę, ale za to druga ( i to bez jakichkolwiek rozbieżności ) cód - mniód.
Tylko niech ktoś mi powie, jak to jest zrobione na tym łez padole, że jeden mecz jest taki, a drugi siaki ?
Nie można za każdym razem stworzyć takiej fajnej atmosfery? Nie można przepędzić na cztery wiatry kolesiostwa (wzajemnej adoracji), tak, żebym na mecz przyprowadził córkę i nie musiał co chwilę słyszeć bezdennie głupiej pieśni "strzelcie k..m gola"? (specjalnie mi to nie przeszkadza, bo przynajmniej nie muszę uciekać ze stadionu, jak to onegdaj bywało, ale jednak...)
"Pisało" w gazetce, że zakazy stadionowe dają kolesiom podchmielonym, co to się po stadionie wałęsają. Ale, oczywiście, larum wielkie się podniosło, że jak o tak... Wstyd mi trochę, że pewne rzeczy nie są jeszcze w naszym pięknym mieście normą. A od czegoś trzeba przecież zacząć...

niedziela, 16 września 2007

123.. próba klawiatury...


No to cyk... Od conajmniej 10-ciu lat próbuje się zmusić, zeby coś regularnie pisać. Tematów jest zawsze masa, tylko brakuje "KWC" czyli "konstruktywnego wykorzystania czasu". Jesień idzie, więc może tym razem się uda. Pożyjemy - zobaczymy. Tematów nie zabraknie. Na bank.